-11% z kodem LATO26 | Tylko do 21.06
-11% z kodem LATO26 | Tylko do 21.06
W dzisiejszych czasach świat daje nam ogromną ilość innowacyjnych rozwiązań technicznych i ułatwień. Wszystko nieustannie idzie do przodu, a my mamy dostęp do niezliczonej liczby produktów, które mają z założenia rozwiązywać nasze codzienne problemy. Nic więc dziwnego, że ten prężny rozwój dotarł również do sfery naszego zdrowia i postawy ciała.
W kontekście powszechnego problemu garbienia się, rynek oferuje nam dziś najróżniejsze gadżety. Jak obiecują producenci tychże rzeczy, mają one być prostym i szybkim sposobem na wyprostowaną sylwetkę.
Brzmi jak rozwiązanie idealne, prawda? Zamawiasz gadżet, rozpakowujesz, zakładasz na plecy i problem garbienia się znika 🙂 W rzeczywistości jednak jest to tylko maskowanie problemu, które na dłuższą metę nie przynosi żadnych korzyści, a wręcz może nam zaszkodzić. O tym dzisiejszy artykuł.
Dodatkowo na końcu przeczytasz o popularnym gadżecie na garbienei się z przeszłości – kiju od miotły. Spoiler: z kijem od miotły można pracować nad prostą postawą, ale nie wkładając go za łokcie z tyłu pleców… 🙂 Zapraszam do czytania.
Zanim przejdziemy do tego, dlaczego te rozwiązania mogą nie być tak pomocnę jak się wydaje, przyjrzyjmy się, jak w ogóle mają działać z założenia.
Głównym celem większości korektorów wad postawy jest mechaniczne wymuszenie wyprostowanej sylwetki. Gadżet ma za zadanie fizycznie odciągnąć barki do tyłu, ściągnąć łopatki do siebie i uniemożliwić garbienie się.
To najczęstszy wybór. Elastyczne lub sztywne paski zakładane na ramiona niczym plecak. Ich zadaniem jest ciągnięcie barków w tył i korygowanie górnej części pleców. Niekiedy wydają też sygnał dźwiękowy przy zgarbieniu. Wersja nowoczesna, czyli tzw. pajączek dźwiękowy, dodatkowo wyposażona jest w czujnik, który wydaje sygnał dźwiękowy (lub wibruje), gdy tylko wykryje, że nadmiernie się garbimy.
Bardziej rozbudowane konstrukcje, które obejmują nie tylko barki, ale i odcinek lędźwiowy kręgosłupa, często z zapięciem na brzuchu. Działają jak zewnętrzny pancerz mający trzymać cały tułów w prawidłowej pozycji.
Niewielkie urządzenia przyklejane między łopatkami lub noszone jako naszyjnik, które wibrują, gdy tylko ich czujnik wykryje, że pochyliliśmy się do przodu.
W teorii brzmi to świetnie – zakładamy gadżet, on „trzyma” nas w ryzach, a problem znika. Aby jednak zrozumieć, dlaczego z biomechanicznego punktu widzenia to ślepy zaułek, posłużmy się pewnym obrazowym przykładem.
Wyobraź sobie słabą, wiotką roślinę. Jej łodyga jest na tyle cienka i osłabiona, że kwiatek opada i nie jest w stanie utrzymać się w pionie.
Jeśli wbijesz w ziemię tyczkę i przywiążesz do niego roślinę – będzie stała prosto. Sukces? Nie do końca. Gdy tylko usuniesz to mocowanie, kwiatek natychmiast opadnie, ponieważ jego własna łodyga w ogóle się nie wzmocniła. Całą pracę i ciężar przejęła zewnętrzna podpora.
Dokładnie ten sam mechanizm dotyczy naszych pleców i noszenia różnego rodzaju korektorów postawy. Zdejmujesz szelki czy pajączka, a ciało pozbawione „tyczki” i tak wraca do swoich starych, wygodnych (choć niezdrowych) nawyków.
Jeśli próbujesz prostować się na siłę, świadomie spinasz łopatki, cofasz barki i próbujesz „trzymać pion” – szybko poczujesz zmęczenie albo i nawet ból. To nienaturalna postawa, po której ciało i tak wraca do swoich utartych, zgarbionych nawyków. Więcej o tym, dlaczego takie świadome, ale wymuszone „trzymanie się prosto” nie daje trwałych efektów, napisałam w tym artykule >>link<<.
A prostowanie się na siłę z gadżetem tym bardziej nie da zamierzonego efektu. Ciało, nosząc je, czuje, że jest trzymane i po prostu przestaje pracować samodzielnie.
W przypadku pajączków lub szelek korekcyjnych problem polega na tym, że ciało jest unieruchomione. Nie wzmacniają się mięśnie, stawy nie korzystają ze swojej ruchomości, oddychanie przeponowe zazwyczaj jest utrudnione. Co więcej widzę tu też kolejny problem.
Z racji tego, że szelki pajączka jest z przodu na barkach ciało będzie oporować, czyli jeszcze bardziej pchać barkami do przodu próbując przeciwdziałać szelkom. To w konsekwencji może pogłębiać protrakcję barków i zamknięcie klatki piersiowej.
Gorset nie tylko wyręcza mięśnie, ale drastycznie ograniczają zakres ruchu kręgosłupa. Zamyka go w „sztywnej tubie”, blokując naturalne mikroruchy między kręgami, które są niezbędne do ich odżywienia i prawidłowej pracy. Zamiast zdrowego, elastycznego kręgosłupa, tworzymy sztywną strukturę, która staje się całkowicie zależna od zewnętrznego stelaża. Aczkolwiek są przypadki chorobowe, kiedy gorset jest potrzebny. My tutaj rozmawiamy o zdrowej osobie, która czuje, że jej postawa pogarsza się na skutek wielu godzin siedzenia i braku ruchu.
Jest jeszcze jeden, bardzo ważny powód, dla którego popularne pajączki na plecy wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Kiedy je zakładasz, paski wywierają stały nacisk na przód Twoich ramion i klatki piersiowej.
Nasze ciało jest niezwykle inteligentne. Kiedy układ nerwowy czuje w jakimś miejscu zewnętrzny opór, automatycznie zaczyna z nim walczyć i… pchać w jego kierunku. W efekcie, struktury z przodu Twojego ciała (m.in. mięśnie klatki piersiowej), które przy okrągłych plecach i tak są już zazwyczaj zbyt mocno napięte i przykurczone – zaczną napinać się jeszcze bardziej! Zamiast otwierać klatkę, paradoksalnie pogłębiasz problem i fundujesz ciału ogromny, nienaturalny stres.
Kto z nas nie słyszał o sposobie na proste plecy z użyciem zwykłego kija od miotły? Ja pamiętam, że z takim musiałam chodzić 😀 Przez lata był to niemal kultowy „domowy gadżet”, który miał w mig naprawić zgarbioną sylwetkę. Polegał on na wkładaniu kija za plecy i zahaczaniu go o zgięte łokcie. Wiele osób wierzyło, że to genialny sposób na wymuszenie „wojskowej” postawy. Niestety, z punktu widzenia biomechaniki, to rozwiązanie więcej psuje niż naprawia.
Usztywnienie górnej części ciała kijem nie koryguje okrągłych pleców. Zamiast tego ciało, szukając punktu oparcia i równowagi, rekompensuje sobie ten brak swobody w innym miejscu. Najczęściej prowadzi to do:
Skutek? Cała sylwetka wygląda jeszcze gorzej. Góra jest sztucznie zablokowana, mięśnie brzucha ulegają nadmiernemu rozluźnieniu, a mięśnie przy kręgosłupie lędźwiowym (prostowniki grzbietu) stają się napięte i „ściśnięte”. W konsekwencji taka praktyka to prosta droga do bólu pleców dolnym odcinku.
O tym, jak w mądry i bezpieczny sposób wykorzystać kij od miotły do poprawy sylwetki, napisałam dokładnie w tym artykule: Wyprostuj się z kijem od miotły.
Jak mogą wyglądać takie ćwiczenia? Zamiast blokować ciało w jednej pozycji, używamy kija do ruchu:
Jeśli wolisz zobaczyć, jak to wygląda w praktyce, zapraszam do obejrzenia filmu niżej:
Pamiętaj: kij od miotły to narzędzie do pracy, a nie pasywna orteza. To Twoje ciało musi wykonać ruch – kij jedynie wyznacza kierunek i pomaga utrzymać właściwą technikę.
Zanim zaczniemy szukać magicznych rozwiązań na zewnątrz, musimy zadbać o fundamenty, czyli o to, jak traktujemy swoje ciało przez większość dnia. Postawa to nie tylko „trening”, to suma Twoich codziennych nawyków. Jeśli spędzasz wiele godzin w jednej pozycji, warto wprowadzić do swojego dnia kilka prostych zmian, które odciążą Twój kręgosłup.
Podstawą jest ergonomia pracy i higiena ruchu:
Uelastycznienia struktur, które ciągną nas w dół – czyli m.in. rozluźnienia i otwarcia klatki piersiowej, która jest „zamknięta” po wielu godzinach spędzonych w pozycji siedzącej.
Wzmocnienia osłabionych mięśni grzbietu – tak, aby miały siłę na co dzień swobodnie utrzymywać Twoje ciało w pionie bez dodatkowego wysiłku.
Być może myślisz: „Dobrze, ale skąd mam wiedzieć, jakie ćwiczenia wykonywać i w jakiej kolejności? Jak nauczyć się świadomości własnego ciała, by bezpiecznie ćwiczyć?”
Z myślą o osobach, które czują, że ich ramiona zamykają się do przodu i chcą to zmienić, powstał program „Popraw zgarbione plecy w 30 dni”. To 30 krótkich, 15-minutowych treningów, które krok po kroku pomagają otworzyć ramiona, wzmocnić plecy i przywrócić kręgosłupowi jego naturalne krzywizny.
Program łączy ćwiczenia rozciągające, wzmacniające i mobilizujące, a także ćwiczenia oddechowe. Dzięki temu nie „zmuszasz” pleców do bycia prostym, tylko pracujesz nad tym, żeby potrafiły takie być. Treningi wykonasz w domu, bez sprzętu, o dowolnej porze dnia.
Prawidłowa i zdrowa sylwetka to naturalny efekt siły i mobilności całego ciała. Tego po prostu nie da się kupić w pudełku. Wybierz ruch, krótkie ćwiczenia i codzienną uważność, a Twoje plecy odwdzięczą Ci się brakiem bólu i naturalną lekkością!
Wiele profesjonalnych prostotrzymaczy i gorsetów dostępnych w aptekach czy sklepach medycznych posiada status wyrobu medycznego. Należy jednak pamiętać, że nie oznacza to, że są one przeznaczone dla każdego! Tego typu sprzęt (np. orteza) stosuje się w ściśle określonych, medycznych przypadkach lub w trakcie rehabilitacji leczniczej. Na przykład po złamaniu obojczyka, po poważnych urazach czy w przebiegu konkretnych schorzeń neurologicznych.
Powinny być one noszone wyłącznie z zalecenia i pod ścisłą kontrolą lekarza lub fizjoterapeuty. Używanie ich na własną rękę jako „magicznego sposobu” na codzienne garbienie się lub np. w trakcie pracy przed komputerem to niestety prosta droga do osłabienia własnych mięśni i pogłębienia problemu.
Producenci często reklamują swoje gadżety jako uniwersalny sposób na proste plecy dla dzieci i dorosłych. W rzeczywistości ich stosowanie jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza u młodzieży w okresie wzrostu. To czas, gdy układ ruchu intensywnie się kształtuje. Jeśli zastąpimy naturalną pracę mięśni zewnętrznym stabilizatorem, staną się one słabe i „leniwe”, co może wręcz pogłębić i utrwalić wady postawy.
U dorosłych działa to podobnie – szelki osłabiają mięśnie i potęgują sztywność. Prawda jest taka, że w każdym wieku najlepszym sposobem na zdrowy kręgosłup jest naturalny ruch i budowanie własnej siły, a nie sztuczne usztywnianie ciała. Są jednak też jednostki chorobowe, gdzie korektory są potrzebne – ten proces nadzorują lekarze.
Wiele osób myśli, że stosując gadżet profilaktycznie, wyrabia nawyk prostowania się. To pułapka. Gdy zakładasz szelki „na wszelki wypadek”, Twój mózg i mięśnie przestają kontrolować sylwetkę, licząc na pomoc zewnętrznego wsparcia. Zamiast budować świadomość ciała, która jest niezbędna, by trwale skorygować postawę kręgosłupa i zniwelować zaokrąglanie pleców -> uzależniasz się od sprzętu.
Wiele osób wierzy, że brak efektów wynika po prostu ze złego wyboru sprzętu. Dlatego planując zakup pajączka na kręgosłup, często szukamy modeli premium. Między innymi sprawdzamy dane techniczne, funkcjonalność, czy sprzęt jest w pełni regulowany, skrupulatnie mierzymy ciało, aby wybrać odpowiedni rozmiar (np. xl, xxl) i dbamy o jego idealne dopasowanie do sylwetki.
Kusi nas również obietnica, że nowoczesne prostotrzymacze są dyskretne i można je łatwo ukryć pod codzienną odzieżą. Niestety, z punktu widzenia biomechaniki Twojego ciała, to nie ma większego znaczenia. Nawet najdroższy, idealnie przylegający sprzęt, którego nie widać pod ubraniami, nadal działa tak samo – wykonuje pracę za Ciebie.
Znakomite dopasowanie sprawi jedynie, nieco większy komfort w noszeniu pajączka, ale w żaden sposób nie uchroni Cię przed osłabieniem mięśni i utratą naturalnej ruchomości.
Jestem trenerką medyczną - tą od zdrowego kręgosłupa i postawy. Od 12 lat pracuję jako trenerka, od 7 lat prowadzę własne studio treningu personalnego Invictus Training w Krakowie. Tworzę programy treningowe online i codziennie na Instagramie pokazuję jak w zaledwie kilka minut dziennie można zadbać o zdrowy kręgosłup, poprawić postawę i elastyczność ciała tak, by za 10 czy 20 lat czuć się tak samo sprawnie (albo nawet lepiej) jak dziś. Do tej pory pomogłam już tysiącom zapracowanych kobiet odzyskać sprawność, zmniejszyć garb i zmniejszyć dyskomfort w plecach po długich godzinach siedzenia za biurkiem.
Zapraszam Cię do moich programów treningowych, gdzie pokażę Ci, że poświęcając zaledwie kwadrans dziennie na ruch możesz odzyskać sprawność i elastyczne ciało, zmniejszyć zgarbienie pleców, przez co poczujesz się młodziej i pewniej siebie.
Jestem trenerką medyczną - tą od zdrowego kręgosłupa i postawy. Od 12 lat pracuję jako trenerka, od 7 lat prowadzę własne studio treningu personalnego Invictus Training w Krakowie. Tworzę programy treningowe online i codziennie na Instagramie pokazuję jak w zaledwie kilka minut dziennie można zadbać o zdrowy kręgosłup, poprawić postawę i elastyczność ciała tak, by za 10 czy 20 lat czuć się tak samo sprawnie (albo nawet lepiej) jak dziś. Do tej pory pomogłam już tysiącom zapracowanych kobiet odzyskać sprawność, zmniejszyć garb i zmniejszyć dyskomfort w plecach po długich godzinach siedzenia za biurkiem.
Zapraszam Cię do moich programów treningowych, gdzie pokażę Ci, że poświęcając zaledwie kwadrans dziennie na ruch możesz odzyskać sprawność i elastyczne ciało, zmniejszyć zgarbienie pleców, przez co poczujesz się młodziej i pewniej siebie.